Wiecie kto wymyślił Food Trucki?

Street food to jedzenie oferowane na ulicy. Z reguły sprzedawane dosłownie na ulicy, czyli z budki lub wózka na kółkach. Kto z Was miał sposobność być w Azji lub krajach Ameryki Łacińskiej, to doskonale wie o popularności tej formy „małej” gastronomii. 

Tam, czasem trudno pokonać ulice nie skusiwszy się na małe-kulinarne, a dla nas oryginalne-co nieco! 

Historia food trucków sięga Teksasu i roku1866 r. kiedy to  Charles Goodnight skonstruował wehikuł, który można nazwać mianem...„karkówkowóz”. Ten przodek dzisiejszych food trucków, zapewniał ciepłe przekąski poganiaczom bydła do Nowego Meksyku. 

Nic dziwnego, że USA przoduje w liczbie food trucków, no ale te dziesiątki tysięcy barów na kółkach nie powinny dziwić i robić większego wrażenia wziąwszy pod uwagę wielkość USA i ilość odbywających się tam imprez masowych. 

Nie bez  znaczenia jest też amerykańska kultura jedzenia (przekąski nabywane w biegu na wynos). W Europie do liderów zaliczają się Wielka Brytania, Francja i Niemcy (w każdym z tych państw jest ich nie więcej niż ok.5 tys.). W ofercie mają każdy rodzaj kuchni- we Francji zdarza się, że nawet i serwują małże, ostrygi i szampana! 

Z kolei w Niemczech jedzenie z barów na kółkach kojarzy mi się z weekendowymi targami warzywnymi w różnych dzielnicach Berlina oraz z jarmarkami bożonarodzeniowymi jak też z wszelakimi festynami, koncertami itp. eventami. Choć trzeba dodać, że nie zawsze tego typu miejsca oferują tylko pieczone kiełbaski, są też (szczególnie w portowych miastach Północy) też takie, które nakarmią zgłodniałego rolmopsem czy też smażoną flądrą lub innym dorszem, a na wspomnianych targach warzywnym można też spotkać piekarnie na kółkach. 

Food Trucki w Polsce 

U nas ocenia się, że takich „jadłodajni” jest ok. 500. Można je spotkać na zlotach takich jak np. krakowski Wege Festiwal lub warszawskie "Żarcie na kółkach" czy też Food Truck Festiwal w Kaliszu (z kuchnią historyczną, turecką, słowacką, japońską, śródziemnomorską, portugalską, tybetańską). Choć takie imprezy jak zloty i festiwale to nie zawsze promocja ciekawego jedzenia-bo niestety w Kaliszu w ub. roku główna nagroda była przeznaczona dla osoby, która w najkrótszym czasie zje (można by zgryźliwie stwierdzić, że wchłonie!) kilogramowego hamburgera (brrr!). Ale może być też i tak, jak na Wege Festiwalu w Łodzi, gdzie na królowały grillowane warzywa, pierożki na parze, hummusy, domowe pierogi, przetwory, dania kuchni indyjskiej, arabskiej, sery na ciepło, czy wyśmienite pieczone kasztany.

Masz ochotę na domowego burgera? Koniecznie sprawdź poradnik: Burgery na milion sposobów

Karol